Wysokie ceny paliw w Polsce. Pękła kolejna bariera
W związku z ciągłymi podwyżkami cen benzyny i oleju napędowego rząd drugi raz przyjął we wtorek (15 września) projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
– Ze względu na trudną sytuację geopolityczną i wyjątkowo wysokie zyski koncernów paliwowych uważamy, że te koncerny powinny podzielić się tymi zyskami ze społeczeństwem i powinny być dodatkowo opodatkowane – mówił na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów rzecznik rządu Adam Szłapka.
Podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Rząd chce podpisu prezydenta pod ustawą
Premier Donald Tusk powiedział wcześniej, że podpisanie ustawy przez prezydenta umożliwi kontynuację programu CPN (Ceny Paliwa Niżej), który według szacunków resortu energii kosztował 5 mld zł.
Przedstawiciele Karola Nawrockiego sceptycznie wypowiadają się na temat rządowej inicjatywy. Pierwszy projekt prezydent odesłał do Trybunału Konstytucyjnego, co premier i minister finansów Andrzej Domański ostro skrytykowali.
Czy CPN wróci? Chce tego większość Polaków
Program Ceny Paliwa Niżej zakończył się 31 sierpnia. Jego celem było ograniczenie skutków wzrostu cen ropy naftowej i ochrona kierowców przed gwałtownymi podwyżkami na stacjach poprzez obniżenie VAT z 23 proc. do 8 proc.
W sierpniu rozwiązanie zostało czasowo wznowione na okres końca wakacji. Decyzja rządu obniżyła ceny paliw o ponad 10 proc., a benzynę Pb95, benzynę Pb98 i olej napędowy objęto ceną maksymalną, którą wyznaczał minister energii Miłosz Motyka (PSL).
Według sondażu Instytutu Badań Pollster, którego wyniki "Super Express" opublikował na początku września, 77 proc. Polaków chce powrotu programu CPN.
Dlaczego ropa tyle kosztuje? Trump wskazał winnego
Wzrost cen paliw jest związany m.in. z sytuacją na światowym rynku ropy naftowej i eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym problemami dotyczącymi transportu surowców przez cieśninę Ormuz, która stała się głównym polem bitwy w wojnie Stanów Zjednoczonych z Iranem. Konflikt trwa od lutego br. i nie widać perspektyw na jego zakończenie.
Prezydent USA Donald Trump stwierdził w ubiegłym tygodniu, że wysokie ceny ropy to nie efekt sytuacji na Bliskim Wschodzie, lecz wina Ukrainy, która uderza w rosyjskie rafinerie. Trump zaapelował do ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, aby wstrzymał te ataki. O rosyjskich uderzeniach na cele cywilne amerykański przywódca nie wspomniał.